"Miłość niejedno ma imię" - tak zatytułował Pierre La Mure swoją książkę o Feliksie Mendelssohnie, a ja uznałam, że to bardzo dobry tytuł do tego posta, albowiem nie tylko koty są moją miłością - książki też!
Kocham je miłością wielką! Jestem molem książkowym z dziada - pradziada, a do tego bibliofilką!
Chciałabym mieć każdą dobrą książkę w swojej bibliotece, zdając sobie sprawę, że to utopia... ale myślę, że mogę się pochwalić zupełnie niezłym zbiorem.
Kiedyś, w czasach słusznie minionych, kiedy wszystko się "załatwiało", lub kupowało spod lady w zaprzyjaźnionych księgarniach - doznawałam niezwykłego wzruszenia, gdy brałam do ręki rarytas wydawniczy, który udało mi się zdobyć. Ten rodzaj wzruszenia pozostał we mnie, tyle, że w mocno złagodzonej formie, bo nie muszę już tak zabiegać o zdobycie jakiegoś tytułu - po prostu idę go kupić, lub przywożą mi do domu. Chociaż zdarza się, że nakład wyczerpany, wznowień nie ma, na Allegro też pozycja nieosiągalna,więc trzeba dużo cierpliwości.
Jednak, o zgrozo, wraz z dostępnością, a nawet zalewem książek - nastały czasy nieczytania!
Jakie to smutne! Co prawda ja tego aż tak nie odczuwam, bowiem w moim otoczeniu są ludzie, którzy czytają.
Media jednak biją na alarm. Postanowiłam więc włączyć się do walki o poprawę czytelnictwa w naszym kraju!
Ale to zabrzmiało, nie? W jaki sposób? Ot po prostu od czasu do czasu postaram się zachęcić do przeczytania jakiejś pozycji. Nie, nie zamierzam pisać recenzji, ani streszczać przeczytanych książek, raczej tylko poza słowami zachęty, jakiś fragment, refleksja... zobaczymy...
Tak, tak! Kocham prokuratora Teodora Szackiego i nie jestem zadowolona, że Zygmunt Miłoszewski postanowił się z nim pożegnać. Ta trylogia zdecydowanie zdobyła moje serce. To nie są "zwyczajne" kryminały i chociaż sam Miłoszewski kiedyś w wywiadzie powiedział, że zdaje sobie sprawę, że uprawia literaturę komercyjną, bo mu jedynie zależy, by czytelnik się dobrze bawił i popychany ciekawością chciał przewrócić kolejną kartkę - to ja jednak uważam, że sfabularyzował niezwykle ważne problemy społeczne, które nas Polaków gnębią i dzielą:
- w "Uwikłaniu" - podporządkowywanie się postkomunistycznej mafii, która wszystkich potrafiła zmusić do wszystkiego, bo na każdego miała haka,
- w "Ziarnie prawdy" - ośmiesza logikę antysemicką,
- w "Gniewie" - przemoc w zwyczajnych, normalnych, przeciętnych rodzinach - przemoc, która rodzi... gniew! I zemstę!
No i ta niezwykle ciekawa osobowość Szackiego z określoną filozofią życiową. Twardziel, który usiłuje pogodzić prawo ze sprawiedliwością. A do tego jest przystojny, elegancki, dowcipny,trochę narcystyczny.
Obecnie czytam książkę Joanny Bator pt. Rekin w parku Yoyogi.
Odniosę się do niej po przeczytaniu, ale już teraz jedno mogę podkreślić, że się nią delektuję i czytam bardzo wolno, tak jakbym chciała jak najdłużej pozostawać w opisywanych miejscach i pozwalać się zadziwiać autorce tych cudownych esejów i reportaży o niezwykłych miejscach , ludziach i zwyczajach. "Bez dziwienia się - jak pisze autorka - nie ma nie tylko filozofii, lecz również antropologii, literatury i reportażu. Nie ma twórczego życia".
Rzecz dla miłośników kultury japońskiej... i nie tylko...